Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brasil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brasil. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 stycznia 2015

Tama Itapu

Tama Itapu znajduje się na rzece Parana stanowiącej naturalną granicę pomiędzy Brazylią, a Paragwajem. Z wysokością 225 metrów i długością 7235 metrów jest drugą największa tamą na świecie. Większa znajduje się w Chinach. Przy budowie tamy pracowało około 40000 ludzi, z których zginęło 149. Budowa tamy Itapu rozpoczęła się w 1974 roku i trwała 16 lat. Na czas budowy bieg jednej z największych rzek na świecie został skierowany na inny tor. 


Po wybudowaniu konstrukcji dzięki ulewnym deszczom w 2 tygodnie powstał zbiornik wodny, którego wysokość sięgnęła 100 metrów i woda sięgnęła przelewowej części tamy. Około 10000 rodzin zostało wysiedlonych w czasie budowy z zalanych później terenów. W tamie znajduje się 20 generatorów prądotwórczych, z których 2 zawsze są wyłączone na czas inspekcji i napraw. Do zeszłego roku produkowała najwięcej energii, jednak ze względu na mniejsze opady deszczu oddała pierwsze miejsce chińskiej konkurencji. Energia produkowana przez tamę jest równo dzielona między Paragwaj i Brazylię. Dostarcza ona 78% zapotrzebowania energii przez Paragwaj.


Z ciekawostek można dodać, że stal i żelazo, które użyli wystarczyło by na budowę 380 wież Eiffel. Beton, którego użyto, starczyłby na budowę 210 największych stadionów piłkarskich w Brazylii. Średni przepływ wody przez tylko 2 generatory jest równy średniemu przepływowi w wodospadzie Iguazu.


My zarezerwowaliśmy naszą wycieczkę do Itapu kilka dni wcześniej. Miała ona obejmować 7 głównych przystanków, w tym również wnętrze tamy. Wycieczka ma rozpocząć się o 10 rano. By dostać się do tamy wyjeżdżamy wcześnie rano z argentyńskiego Puerto Iguazu, przekraczamy granicę i mamy do pokonania około 40 kilometrów. Gdy docieramy na miejsce, okazuje się że zapomniałem znów o przesunięciu czasowym i w Brazylii niestety jest już 11. Mimo szybkiego dotarcia do celu nie mamy szansy odbyć naszej wycieczki nawet w późniejszej godzinie, ze względu na dużą ilość odwiedzających. Udaje za to wpisać nam się na wycieczkę panoramiczną z trzema przystankami z widokiem na tamę. Wycieczka odbywa się piętrowym autobusem, w którym zajmujemy siedzenia w pierwszym rzędzie. Lepsze to niż nic.
















Wodospad Iguazu

Wodospad Iguazu leży na granicy Argentyny i Brazylii.  By go zobaczyć zatrzymujemy się po argentyńskiej stronie w jednym z hosteli w mieście Puerto Iguazu, które staje się dla nas bazą wypadową.  Z tego co wszyscy mówią warto zobaczyć wodospad z dwóch stron. Na każdą ze stron przeznaczamy po 1 dniu.

Pierwszego dnia zaczynamy zwiedzanie od bliższej nam części argentyńskiej. Po 14 kilometrach jazdy dojeżdżamy do bram parku i zostawiamy motocykl na parkingu. Przy wejściu obsługa wita nas polskim "Dzień dobry" - na biletach wypisana jest narodowość turysty. Stąd krótki spacer  wgłąb parku i po chwili wsiadamy do wagoników kolejki, która jest głównym środkiem transportu. Można nią dojechać zarówno do wyższej i niższej platformy widokowej, jak i najbardziej spektakularnego Gardła Diabła. My wysiadamy na pierwszym przystanku i zwiedzanie parku zaczynamy od rejsu łódką. Tu w kolejce poznajemy polską parę z Gdyni. Pozdrawiamy! Po argentyńskiej stronie parku można zdecydować się na krótki rejs pod same wodospady, bądź dłuższy z przejazdem ciężarówką i dłuższym przepływem po rzece. My wybieramy dłuższą opcję z przewodnikiem. Po krótkiej przejażdżce ciężarówką wsiadamy na łódkę i płynąc rzeką Iguazu zbliżamy się po raz pierwszy do wodospadów. Podpływamy do wodospadu po dwóch stronach wyspy San Martin, na którą normalnie można dostać się za darmo promem. Niestety podczas naszych odwiedzin wyspa była zamknięta dla zwiedzających. Wszyscy mają wystarczająco dużo czasu, by przyjrzeć się blisko i zrobić zdjęcia. W pewnym momencie przewodnik prosi o schowanie cennych rzeczy do wodoszczelnych worków, które dostaliśmy na wejściu do łódki. Teraz dopiero zaczyna się zabawa. Podpływamy pod wodospad tak blisko, że strumień wody zaczyna wpadać nam na głowy i do łódki. Ciężko cokolwiek zobaczyć, ale w końcu dajemy radę podnieść głowę do góry i otworzyć oczy. Naszym oczom ukazuje się krawędź wodospadu na tle niebieskiego nieba. Przy tym spadające i uderzające nas strumienie wody - coś niesamowitego.







Rejs kończy się wysiadką na niższej platformie widokowej, gdzie zaczynamy spacer po różnych punktach widokowych w parku.











Drugiego dnia przekraczając granicę dostajemy się do Iguazu od brazylijskiej strony.  Tutaj głównym środkiem transportu są piętrowe autobusy, które wożą turystów od samej bramy, aż do platform widokowych. Po stronie brazylijskiej również można  wybrać się na rejs nieco mniejszą łódką dokładnie w te same miejsca, w których już byliśmy. Można także wykupić przelot helikopterem nad Iguazu. Z tego co się orientuję jest to kosz 100 dolarów za 10 minutowy lot. My się nie zdecydowaliśmy. Po stronie brazylijskiej jest dużo mniej do chodzenia. Szlak jest dużo krótszy, ludzi zdaje się być dużo więcej w porównaniu do argentyńskiej części i jest dość tłocznie. Na pewno wodospady warto zobaczyć zarówno w Brazylii, jak i Argentynie.


















Prócz samego wodospadu w samym parku aż roi się od zwierząt i owadów. Można tu zobaczyć sporo ptaków - w tym tukany, jaszczurki i inne czworonogi. Najwięcej w parku jest ostronosów, które są dosłownie wszędzie. Zwierzaki te wychodzą z lasu do ludzi, wchodzą na śmietniki, stoliki. Jedzą wszystko co się da. Grzebią nosami w ziemi w poszukiwaniu jedzenia, po czym wchodzą na drzewa, by jeść ich owoce. Są przy tym bardzo oswojone i zachowują się jak domowe zwierzaki. To takie trochę psy mieszkające w lesie z nosem mrówkojada i ciałem małpy. Odwiedziliśmy również pobliski ośrodek zwierząt, w którym spotkaliśmy między innymi mrówkojada.