sobota, 4 kwietnia 2015

Bolaven Plateau

Z samego rana dojeżdżamy do Pakse, gdzie na dworcu jak zwykle zostajemy zaatakowani przez miejscowych ryksiarzy z propozycją podwózki. Z buta dostajemy się do jednego z najbliższych hoteli, gdzie zostawiamy nasze plecaki i wypożyczamy skutery na dwa dni, by zrobić dużą pętlę na Bolaven Plateau, której długość to około 280 kilometrów. Można również zrobić krótszą o 100 kilometrów małą pętlę. Region słynie głównie ze swej przyrody i licznych wodospadów. Na trasie znajduje się również sporo małych wiosek
.



Już po przejechaniu pierwszych 40 kilometrów trafiamy na pierwszy wodospad E-Tu.


W okolicy odwiedzamy jeszcze inne wodospady, m.in.  Tad Champi, Tad Yuang i najwyższy w Laosie  około 120 metrowy Tad Fane.





W drodze do kolejnych wodospadów zaskakuje nas burza z piorunami, przed którą chowamy się domku strażnika przy pobliskiej plantacji. Co chwile słychać i widać grzmot piorunów, z których jeden trafia w linie wysokiego napięcia i zostaje na niej dłuższy czas sprawiając wrażenie pioruna kulistego.  Nie wszyscy z nas wzięli ze sobą kurtki, ale na szczęście sytuacje ratuje peleryna zakupiona w pobliskim sklepie. Padać przestaje, więc ruszamy dalej.





Pętla na Bolaven Plateau prawie całą pokryta jest asfaltem, jednak kilkudziesięciu  kilometrowy to czysta przyjemność jazdy po ubitej czerwonej ziemi. Właśnie takim klepiskiem dojeżdżamy do naszego noclegu niedaleko Tad Tayicseua po drodze zaliczając jeszcze jeden z wodospadów.







Drugiego dnia wstajemy wczesnym rankiem z wynajętych namiotów, by dokończyć dużą pętlę. Dojeżdżamy do dwóch punktów widokowych, z których można oglądać jeden z bardziej widowiskowych około 100 metrowy wodospad Tad Katamtok. Na jednym punktów można zobaczyć wodospad z góry, na drugim zaś obserwować z daleka w całej okazałości.







Zaliczamy jeszcze śniadanie w przydrożnej knajpie w postaci zupy Pho - taiego rosołu z nudlami i kawałkami mięsa oraz miejscowej słodkiej kawy z skondensowanym mlekiem.






Przed powrotem do Pakse odwiedzamy jeszcze wodospad Tad Champee z ciekawie wydrążonymi kolorowymi skałami.





Na koniec najbardziej turystyczny wodospad Tad Pasuam z restauracją, w której zaliczamy mały posiłek.



Bolaven Plateau to całkiem fajne miejsce, pełne różnorodnych wodospadów, fajnych dróg i małych wiosek. Niestety miejsce ma też swoje minusy, na które natrafialiśmy co chwila. Miejscowi z niewiadomych powodów, prawdopodobnie przygotowania terenu pod uprawy masowo wypalają miejscowe lasy. Dwa dni jazdy spokojnie nam wystarczyły, by zobaczyć większość atrakcji znajdujących się na dużej pętli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz