poniedziałek, 10 marca 2014

Quito i okolice

W stolicy Ekwadoru udało nam się spędzić kilka dni. Spotkaliśmy tu naszych znajomych z Galapagos - Lenę i Grześka, z którymi pobiegaliśmy trochę po mieście i wjechaliśmy kolejką linową na pobliską górę. Quito jest zdecydowanie jednym z ładniejszych miast, jakie widzieliśmy przez ostatnie miesiące. Udało nam się odwiedzić pałac prezydenta, w którym dostaliśmy prezent od prezydenta Ekwadoru - zdjęcie. 











Nieopodal Quito znajduje się Mitad del Mundo - park, przez który przechodzi równik. W parku znajduje się parę muzeów, obserwatorium astronomiczne i największa atrakcja - wielka wieża widokowa, przez który przechodzi wymalowany na chodniku równik. 30 metrowy pomnik zbudowany został na początku lat 80tych i zastąpił wcześniej tu stojący mały pomnik postawiony przez ekwadorskiego geografa w 1936 roku. Miejsce to zostało wyznaczone przy pomocy starych technik i dziś przy użyciu GPS wiadomo, że geograf nieco pomylił się i właściwy równik przechodzi kilkadziesiąt metrów dalej na północ.  Mieliśmy okazję poskakać nad równikiem z półkuli północnej na południową parę razy.



 W miejscu właściwego równika powstało prywatne muzeum. Główną atrakcją tego muzeum są doświadczenia, jakie można tu przeprowadzić. Mieliśmy okazję obserwować, jak woda spływająca z naczynia kręci się w przeciwną  stronę na dwóch półkulach, gdy na równiku bez wirowo spływa w dół. Można tu także spróbować przejść po równiku z zamkniętymi oczyma. Podobno jest to trudniejsze, niż gdziekolwiek indziej, z racji nie działających sił Coriolisa. Madzikowi udało się bez problemu, gdy ja zboczyłem z kursu. Z racji braku sił podobno łatwiej jest tu też ustawić nieugotowane  jajko na główce gwoździa, co zrobić mi się udało i dostałem dyplom : ) Trzeba powtórzyć doświadczenie w Polsce.





Odwiedziliśmy również lodziarnie naszych znajomych w pobliskiej miejscowości Cumbaya. Robią oni lody starą metodą wymyśloną przez ich babcię  w 1896 roku. Od pokoleń cała rodzina robi lody i żyje głównie z tego. Mieliśmy okazję nauczyć się tajemnej metody babci i pokręcić trochę mosiężną misą. Pozdrowienia dla Kornelii, przez którą trafiliśmy do tej super rodziny : )



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz