wtorek, 21 stycznia 2014
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Oaza Huacachina
To miejscowość
położona w oazie z naturalnym jeziorem otoczona
przez wielkie piaskowe wydmy pobliskiej pustyni. Obecnie
prywatni właściciele gruntów w pobliżu oazy zainstalowali
studnie, w celu uzyskania dostępu do wód gruntowych. To skutkowało
znacząco obniżającym się poziomem wody w oazie. Aby
zrekompensować straty wody i zachować oazę jako estetyczne miejsce
dla turystów, miasto rozpoczęło proces sztucznego pompowania wody
do oazy. Główną atrakcją ściągającą tu turystów jest
sandboarding i przejażdżka buggy.
Linie Nazca
Linie Nazca to stworzone przez Indian
Nazca między 300 r. p.n.e. A 900 r. n.e. obrazy przypominające
zwierzęta, rośliny czy figury geometryczne. Niektóre z nich mają
długość przekraczającą 200 metrów. Jedna z teorii mówi, że
obrazy prawdopodobnie służyły do obserwacji astronomicznych.
Rysunki sporządzono, usuwając z powierzchni czerwony żwir
i odsłaniając jaśniejszą, żółtobiałą glebę.
W ten sposób na ciemnym tle uwidoczniły się wyraźne linie. Ryty
mają średnio 20 centymetrów głębokości i około metra
szerokości. Zostały odkryte w 1927 roku przez peruwiańskiego
archeologa chodzącego po pobliskich wzgórzach. Obrazy jednak w
całej okazałości najlepiej obserwować jednak z lotu ptaka.
Dlatego też nad liniami przez wiele firm organizowane są loty
samolotami. Na taką też wycieczkę się zdecydowaliśmy.
Pierwszy raz mieliśmy przyjemność
lecieć małą 6 osobową Cesną. W Samolocie prócz nas i dwóch
pilotów znajdowali się również nasi znajomi Rene i Isabella. Lot,
którego koszt wyniósł 80 dolarów za osobę trwał 30 minut.
Trasa lotu przebiegała nad trzynastoma obrazami, nad którymi pilot
zawsze kręcił ósemkę, tak by pasażerowie po dwóch stronach
samolotu mogli wszystko zobaczyć i zrobić zdjęcia. Prawdodpoobnie
właśnie te ósemki i spore przechyły spowodowały, że Madzik z
Rene zaczęli się lekko pocić, a Isabella już po 5 minutach lotu
była zielona i trzeba było jej pomóc wyjść z samolotu : )
Po locie w drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na wieży widokowej, którą widać na jednym ze zdjęć.
A na koniec nasi znajomi znów zaliczyli kapcia, a potem jeszcze jednego, zaliczyli szlifa i ostatecznie do Limy pojechali wraz z motocyklem w karetce.
Powrót na wybrzeże
Po 2 miesiącach na wysokościach około 3000 metrów n.p.m.w mieszanych temperaturach wreszcie zjeżdżamy na gorące o tej porze peruwiańskie wybrzeże. Na pierwszej plaży znajdujemy wyrzuconą przez ocean niezliczoną ilość martwych meduz, które prawdopodobnie dojechała wyższa temperatura wody.
Jeszcze tego samego dnia przenosimy się na inną plażę, gdzie zaliczamy nocleg z ogniskiem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)