czwartek, 15 stycznia 2015

Droga do Iguazu

Po ponad tygodniowym pobycie w Urugwaju obieramy kurs na wodospady Iguazu przez Brazylię. Granicę przekraczamy w miejscowości Chuy, w której musimy zrobić małe zakupy. Niestety patagońskie wiatry wykończyły nasze tylne opony, które musimy wymienić po 12 tysiącach kilometrów. Podczas zeszłorocznej wycieczki te same opony wystarczyły na na 20 tysięcy. Nasz sklep z oponami znajdujemy na głównej ulicy handlowej w mieście. Ulica jest dość specyficzna, bo są tu dwie równoległe drogi. Jedna jest urugwajska, druga już brazylijska. Także chodząc po sklepach po dwóch stronach ulicy, poruszamy się między dwoma państwami.


Niestety z braku czasu nie zwiedzamy nic w Brazylii, a jedynie obieramy najkrótszą trasę, której długość wynosi nieco ponad 1000 kilometrów. Droga początkowo prowadzi przez podmokłe tereny, gdzie spotykamy widziane już przez nas wcześniej kapibary, wygrzewające się na słońcu, bądź odpoczywające w wodzie.



Z braku czasu nie wymieniliśmy kasy na brazylijskie REALe. Wjeżdżamy do jednego z większych miast na naszej drodze, by znaleźć kantor. Zatrzymujemy się na pierwszej napotkanej stacji benzynowej i mamy problem. Nie możemy się dogadać z nikim. My nie gadamy ani w ząb po portugalsku, a oni nic nie kumają po angielsku, hiszpańsku, czy nawet po polsku. Działamy coś na migi, rysujemy - oni się śmieją, my też. Z ratunkiem przyjeżdża nam miejscowy nauczyciel na Harleyu, z którym bez problemu możemy dogadać się po angielsku. Gość eskortuje nas do najbliższego kantoru, potem na stację, a w końcu na drogę wyjazdową z miasta. Dzięki Ci za to gościu. Szybko i sprawnie załatwiając wszystkie sprawy mogliśmy kontynuować naszą jazdę.


Ostatnim miastem w Brazylii, w którym przekraczamy granicę z  Argentyną jest Donisio Cerqueira. W sumie przez 2,5 dnia, jakie spędziliśmy w Brazylii ciężko nam o niej cokolwiek powiedzieć. Mimo utrudnionego kontaktu, ze względu na język spotkaliśmy tu dużo pozytywnych osób. Trzeba będzie tu kiedyś wrócić.

Po wjeździe do Argentyny zostało nam już tylko 150 kilometrów do naszego miasta docelowego. 1/3 trasy prowadzi szutrem i czerwoną gliniastą drogą w dżungli. Pełno tu kolorowych motyli i uciekających z drogi jaszczurek. W końcu wjeżdżamy do Parku Narodowego Iguazu i ostatecznie dojeżdżamy do Puerto Iguazu, w którym zatrzymamy się na parę nocy.







W Puerto Iguazu wymieniamy olej i zmieniamy tyle opony na nowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz