niedziela, 1 grudnia 2013

San Pedro de Atacama

Jadąc do San Pedro de Atacama przemierzyliśmy setki kilometrów suchej pustynii, gdzie czasem ciężko było znaleźć miejsce, w którym można byłoby się schować przed słońcem. Dojeżdżając do do celu – ostatniej bramy do piekieł mieliśmy wizję miasta na środku pustyni, które będzie pozbawione zieleni. Nic bardziej mylnego , dojechaliśmy do zielonej doliny prawie miodem i mlekiem płynącej. Fauna i flora jest tu dość bogata. Samo miasteczko jest dość przytulne z małym rynkiem, kościołem i licznymi uliczkami wypełnionymi sklepami i restauracjami. Z uwagi na to, że San Pedro jest jedną z głównych destynacji Chile w mieście roji się od turystów i agencji turystycznych, które w ofercie mają liczne wycieczki. Właśnie przez ilość atrakcji turystycznych otaczających San Pedro zdecydowaliśmy się tu zostać ponad tydzień. Zakwaterowaliśmy się w przytulnym domu gościnnym Casa de la Musica, który poleciła nam polska para napotkana jeszcze w Satniago – Monika i Łukasz, którzy ponad 2 miesiące jeżdzą już po Ameryce Pd. Atrakcje będą opisane w następnych postach.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz